Wiele mówi się o prawach autorskich, szczególnie odkąd tak łatwo jest znaleźć i skopiować czyjąś pracę za pośrednictwem Internetu. Temat piractwa i łamania praw autorskich jest jaka najbardziej aktualny, jednak jest to sprawa o wiele bardziej złożona niż mogłoby się wydawać. Jest to szalenie szeroka tematyka, obejmująca wiele pojęć, których definicje warto znać, jeśli chcemy zrozumieć kwestie związane z prawami autorskimi i ich ochroną. Przede wszystkim warto dowiedzieć się kogo można uznać za twórcę i co można uznać za utwór.

Co to jest utwór?

Zgodnie z ustawą o prawie autorskim za utwór uznawany jest jakikolwiek przejaw działalności twórczej. Jego wartość, przeznaczenie i sposób wyrażenia nie ma tu znaczenia. Aby coś mogło być jednak uznane za utwór musi mieć następujące trzy cechy: być rezultatem pracy człowieka, być oryginalny, mieć indywidualny charakter, czyli trzeba sprawdzić, czy takie dzieło już nie powstało stworzone przez kogoś innego. W ustawie oprócz tej ogólnej definicji, są również podane bardziej szczegółowo, co może być uznane za utwór i podlegać prawom autorskim. Są to przejawy działalności o charakterze plastycznym, fotograficznym, muzycznym, scenicznym (w tym choreografia i pantomima), audiowizualnym (np. filmy), architektonicznym, lutniczym, wzorniczym, a także słownym, wyrażonym za pomocą symboli matematycznych, czy znaków graficznych, w tym programy komputerowe. Przepisy zakładają jednak, że jest to „katalog otwarty”, co oznacza, że również inne rezultaty działalności, wykraczające poza tę listę mogą być uznane za utwory.
Również zbiory, czy opracowania powstałe na podstawie ogólnodostępnych informacji mogą zostać uznane za utwór. Ważne jest tutaj, aby wykorzystując informacje nie naruszyć ich praw autorskich. Skąd przyjęcie tego typu dzieł do kategorii utworów? Opracowanie dostępnych w różnych źródłach informacji i stworzenie z nich jednego, spójnego, oryginalnego tekstu jest już uznawane za działalność, w wyniku której powstaje nowy, indywidualny twór. Twórca musiał informacje znaleźć, zapoznać się z nimi, uporządkować zgodnie ze swoim zmysłem i zebrać w sposób twórczy.
Na koniec warto zaznaczyć dwie dodatkowe zasady związane z ochroną utworu: po pierwsze nie musi on być ukończony, aby podlegał ochronie, a po drugie, nie muszą być spełnione żadne formalności, by utwór był chroniony - utworu nie trzeba nigdzie zgłaszać, czy rejestrować, prawa autorskie przysługują mu automatycznie.

Co nie jest utworem?

Definicja utworu jest szeroka i pozostaje dość otwarta, konieczne jest więc nadmienienie kilku wyróżnionych według prawa rzeczy, które utworami nie są. Do takich należą odkrycia naukowe, idee, procedury, koncepcje matematyczne, metody i zasady działania (np. w przypadku wynalazków). Choć mogłoby się to wydawać dyskusyjne, staje się jasne, gdy zrozumiemy, że prawa autorskie chronią sam sposób wyrażania myśli, czyli formę, a nie myśl jako taką. W ten sposób za utwór może być uznany podręcznik, ale nie informacje w nim zawarte. Tu jednak również należy uważać na pułapkę, gdyż w przypadku książek na temat nauk ścisłych najczęściej mamy do czynienia z literaturą składającą się w zdecydowanej większości z suchych informacji, faktów i definicji, bez wyraźnych przejawów indywidualnej twórczości. Tego typu książki również nie będą uznane za utwór. Inaczej miałaby się sprawa na przykład książka dla dzieci prezentująca podstawowe zasady działania świata. Tutaj idee, czy odkrycia naukowe muszą być przedstawiony w charakterystyczny sposób, by trafić do najmłodszych czytelników. Wymaga to od autora indywidualnego, twórczego podejścia, które, jak już wspomnieliśmy, jest jednym z warunków, by uznać coś za utwór.
Za utwory nie uznaje się również (a co za tym idzie nie są chronione przez prawa autorskie) również zasad gier i teleturniejów, aktów normatywnych, urzędowych dokumentów, opisów patentowych i informacji prasowych. W wypadku tych wyjątków chodzi głównie o znaczenie praktyczne - teksty aktów normatywnych, czy dokumentów urzędowych bywają często cytowane i chronienie ich prawami autorskimi byłoby sporym problemem. Jedyny kłopotliwy podpunkt tutaj, to informacje prasowe. Często bowiem zdarza się, że, na przykład artykuł prasowy nie jest jedynie informacją na temat zdarzenia, ale jest przedstawiony z konkretnego punktu widzenia, a dziennikarz wyraża też w pewien sposób swoją opinię. Artykuł taki więc będzie miał do pewnego stopnia charakter indywidualny. Chroniona prawem autorskim nie będzie więc informacja jako taka, natomiast jej forma powinna być rozpatrywana w bardziej indywidualnych przypadkach.

Kto to jest twórca?

Kolejne istotne pytanie to - kim jest twórca? Skoro mamy utwór, musi być ktoś, kto go stworzył. Jedynie osoba fizyczna może być uznana za twórcę. Konkretny człowiek, z którego działalności powstał konkretny utwór. Jednakże, z prawnego punktu widzenia, prawa autorskie do powstałego utworu mogą należeć do osoby prawnej, na przykład do pracodawcy.
Tu pojawia się termin „utwór pracowniczy”. Jeśli pracownik w czasie trwania umowy stworzył utwór, autorskie prawa majątkowe dotyczące go automatycznie przechodzą na pracodawcę. Co bardzo ważne, ten wyjątek prawny dotyczy jedynie osób zatrudnionych u danego pracodawcy na umowę o pracę. Nie dotyczy zaś zleceniobiorców, osób samozatrudnionych lub wykonawców dzieła w przypadku umowy o dzieło. Druga istotna informacja jest taka, że dotyczy to jedynie utworów objętych obowiązkami pracowniczymi. To oznacza, że tworzenie utworów musi wynikać z zakresu obowiązków zawartych w umowie o pracę. Jeśli tak nie jest, a pracownik w czasie swojej pracy stworzył utwór, zachowuje prawa autorskie to niego. Tu jednak znów należy uważać, pracodawca bowiem może chcieć wyciągnąć konsekwencje z wykorzystywania czasu pracy do zajęć innych niż obowiązki, które pracownik powinien w tym czasie wykonywać.

Wizerunek i jego ochrona prawna

Ostatnim, dość ważnym z podstawowych pojęć związanych z prawami autorskimi jest wizerunek. Za wizerunek uznaje się przedstawienie podobizny danej osoby, za pomocą środków plastycznych. Może to być fotografia, czy film, ale także portret, grafika, lub rysunek. Co ważne, aby podobizna była uznana na wizerunek, musi ona być rozpoznawalna.
Tę kwestię można uznać za dość grząski grunt. Według prawa wizerunek ma zawierać twarz osoby. Co jednak, jeśli mamy do czynienia tylko z fragmentem twarzy? Sądownictwo orzekło, że jeśli na podstawie tego fragmentu możemy już bez wątpliwości stwierdzić, o kogo chodzi, jest to uznawane za wizerunek. W przeciwnym wypadku wizerunkiem nie jest i nie podlega ochronie.
Na ogół bez zgody osoby widniejącej na portrecie nie można rozpowszechniać jej wizerunku. Co to oznacza? Za rozpowszechnianie uznaje się sytuację, gdzie bliżej nieokreślony, otwarty krąg osób może zapoznać się z danym wizerunkiem. Mówimy tu o szerokim wachlarzu możliwości - od rozsyłania e-mailem, używania na plakatach, w broszurach, przez prezentację w filmikach, czy programach telewizyjnych, a także w mediach społecznościowych.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie zdjęcia osób, jakimi dysponujemy muszą być zamknięte w pudełku na strychu. Bez zezwolenia można używać wizerunku do celów prywatnych, na przykład jako tapeta na telefonie, czy komputerze, jednak tylko prywatnym - w przypadku urządzeń służbowych, ten wizerunek mógłby już być dostępny dla większej ilości osób, a to będzie uznane za rozpowszechnianie. Zezwolenie nie jest też koniecznie, jeśli osoba otrzymała ustaloną zapłatę za udostępnienie swojego wizerunku. Ostatnim wyjątkiem są zdjęcia, gdzie pojedynczy człowiek jest jedynie szczegółem, a nie centralną, portretowaną postacią. Mowa tu więc o zdjęciach tłumów, czy fotografiach z imprez masowych.
Również zdjęcia osób znanych, zrobione w sytuacjach publicznych, związanych z ich obowiązkami nie wymagają dodatkowej zgody na rozpowszechnianie.

Zezwolenie na publikację wizerunku

W przypadku sporów sądy rozstrzygają zawsze na korzyść osoby, której wizerunek jest widoczny, zakładając oczywiście, że mówimy o sytuacji, gdzie faktycznie rozpowszechnianie wizerunku wymaga zgody osoby na nim przedstawionej. Jeśli na naszym zdjęciu pojawia się czyjś wizerunek (choć to nie on ma być przedmiotem fotografii) i nie jesteśmy pewni, czy takie zdjęcie można opublikować, lepiej zamazać twarz lub zasłonić jej część np. prostokątem, tak, by uniemożliwić rozpoznawalność tej osoby i w ten sposób uniknąć potencjalnych późniejszych problemów.
Najlepszą formą zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku jest, naturalnie, forma pisemna - taką można łatwo przedstawić jako dowód zgody. Również pisemna zgoda wysłana, na przykład mailowo, jest wystarczająca. W przypadku zezwolenia ustnego, warto, aby na miejscu byli świadkowie, gotowi później poświadczyć, że takie zezwolenie zostało dane. Na ogół powinniśmy każdorazowo prosić o zgodę na wykorzystanie wizerunku, chyba, że raz dane pozwolenie (np. na piśmie) określa ramy na tyle szeroko, że nie jest to już koniecznie.