Każdy utwór jest zgodnie z prawem chroniony prawami autorskimi. Oznacza to, że nie można go dowolnie wykorzystywać, kopiować, czy sprzedawać. Nie oznacza to, że nie można w żaden sposób korzystać z tego utworu, istnieją jednak bardzo określone zasady, jeśli o to chodzi. Warto dowiedzieć się czegoś na ten temat, niezależnie od tego, czy jesteś twórcą, starającym się ochronić swoje utwory przed piratami, czy kimś, kto korzysta z utworów innych osób. Tekst ten porusza kwestie właśnie tego, jak ochronić swoje dzieła przed piratami i jak samemu nie zostać piratem, jakie są zasady jeśli chodzi o wykorzystywanie utworów w mediach, zwłaszcza w Internecie oraz jak cytować dokumenty.

Co warto wspomnieć na początku, popularne noty „copyright” oraz „all rights reserved” nie mają z punktu widzenia polskiego prawa żadnego znaczenia, jeśli chodzi o prawa autorskie. Inaczej sprawa ma się chociażby w Stanach Zjednoczonych, jednak w naszym kraju niczego takie noty nie zmienią. Dzieło, które w świetle prawa uznane może być za utwór nabywa praw autorskich automatycznie, bez konieczności zgłaszania go, czy regulowania procedurami. Prawa autorskie oznaczają, że autorowi utworu może przysługiwać, na przykład, prawo do wynagrodzenia za wykorzystanie jego dzieła, a na osobę, która korzysta, nakłada obowiązek podpisania utworu nazwiskiem autora, w przypadku publikacji.

Cytowanie utworów

Ciekawym przepisem jest ten, mówiący o zezwoleniu, w przypadku sprawozdań z aktualnych wydarzeń, na przytaczanie utworów będących niejako „tłem”, ale w granicach uzasadnionych celem informacji. Jak to rozumieć? Jeśli, na przykład w telewizji, relacjonowane jest wydarzenie, festiwal, czy konferencja i w tle reportażu słychać muzykę dobiegającą ze sceny, twórcy reportażu nie mają obowiązku prosić o zezwolenie wykonawców, czy koniecznie informować, kto jest autorem piosenki. Mimo, iż utwór jest chroniony prawami autorskimi, to konkretne wykonanie jest traktowane jako utwór udostępniany podczas wydarzenia. Podobnie jest z fotografiami z wydarzeń, gdzie w tle kadru widoczna jest rzeźba, obraz, czy budynek. Nie narusza to praw autorskich.

Co zatem uznawane jest za cytowanie i jak robić to, nie naruszając prawa? Dozwolone jest przytaczanie fragmentów istniejących utworów lub niewielkie utwory w całości, na potrzeby danego dzieła - na przykład, jako motto, lub by coś wyjaśnić, bądź przeanalizować. Cytat powinien zatem mieć cel i ten cel jest podstawą do tego, by uznać cytowanie za stosowne w danej sytuacji. Istotne jest tu słowo „przytaczanie” lub „zamieszczanie”, użyte w ustawie o prawach autorskich. Oznacza to bowiem, że zamieszczony w naszym dziele cytat musi być dosłowny, nie możemy w niego ingerować.
Kolejna ważna zasada odnośnie cytowania to przepis, że cytować można „w utworach stanowiących samoistną całość”. Zatem dzieło, gdzie pojawia się cytat, samo w sobie musi być utworem w rozumieniu prawa. Dalej, ustawa stanowi, że cytować można w celach dydaktycznych, naukowych, w związku z analizą krytyczną i „prawem gatunku twórczości”. O ile trzy pierwsze wydają się dość jasne, o tyle ostatni przysparza nieco problemu, jako, że ustawa go nie definiuje. Przyjmuje się jednak, że w tym określeniu zawarta jest parodia lub inna twórczość satyryczna. Zaliczyć tu można też wariacje muzyczne lub używanie fragmentów, czy całości dzieł plastycznych, jako, chociażby elementu kolażu, lub grafiki użytkowej. Granice są tu bardzo płynne, tym bardziej, że w przypadku muzyki, czy obrazu trudno znaleźć miejsce na podanie źródła, co jest dużo łatwiejsze w przypadku literatury - w książkach, czy opracowaniach naukowych informacje o tym skąd pochodzi cytat są podane w odpowiednim do tego miejscu.
Choć Internet jest już powszechny od lat, wciąż nie zostało wypracowane jednoznaczne stanowisko, jeśli chodzi o cytowanie stron Internetowych. Przyjmuje się tu, że strona internetowa jest połączeniem utworu pisanego z plastycznym i aplikują się podobne zasady, jak do tych dwóch rodzajów dzieł. Kwestie sporne jednak rozwiązywane powinny być bardzo indywidualnie, ze względu na brak konkretnych przepisów w tym zakresie.

Odpowiedzialność i roszczenia

W przypadku naruszenia praw autorskich autor ma prawo zażądać odszkodowania, wypłacenia korzyści uzyskanych za wykorzystany utwór, a co najmniej zaniechania naruszenia. Twórca może też zażądać, aby sprawca przekazał pewną kwotę na Fundusz Promocji Twórczości. Dotyczy to przypadków, gdy do naruszenia doszło w ramach działalności gospodarczej. Suma musi być co najmniej dwukrotnością korzyści odniesionych przez sprawcę.
Należy pamiętać, że naruszenie praw autorskich jest zabronione zawsze i zawsze może pociągnąć za sobą konsekwencje. W czasach medium takiego, jak Internet, które zdecydowanie ułatwia kopiowanie i rozsyłanie wszelkiego rodzaju twórczości łatwo jest przekroczyć dozwolone granice nawet bez złej woli, nie zwalnia nas to jednak z odpowiedzialności. Złamanie praw autorskich niechcący nie będzie stanowiło dla sądu argumentu za niewinnością sprawcy. Podobnie obrona w oparciu o stwierdzenie, że nie było możliwe dotarcie do twórcy by uzyskać zgodę, nie będzie wzięta pod uwagę. Oświadczenia pośredników nie wystarczą - zawsze, gdy jest to koniecznie, musimy mieć zgodę samego autora.
Twórcy niejednokrotnie roszczenia zgłaszają w formie wniosku o wszczęcie postępowania karnego - przede wszystkim dlatego, że jest to najprostszy i najtańszy sposób. Co więcej, nie jest potrzebne wskazanie sprawcy, ani okoliczności naruszenia praw autorskich, tymi kwestiami zajmują się już funkcjonariusze prawa. Autor może więc złożyć zawiadomienie o przestępstwie, a reszta leży w rękach policji, prokuratury i sądów.

Publikacja utworów w prasie, telewizji, radiu i Internecie

Za opublikowanie utworu twórca ma prawo do wynagrodzenia. Jeśli chcemy zacytować jakiś utwór, ważne jest aby dostosować się do ogólnie przyjętych zasad, dzięki którym nie złamiemy praw autorskich.
Przede wszystkim, utwór który planujemy zacytować powinien być już wcześniej upowszechniony za zgodą twórcy. O co chodzi? Zgoda twórcy na publikację konieczna jest zawsze, jeśli więc utwór istnieje już w przestrzeni publicznej, można uznać, że taka zgoda została wyrażona (jeśli okaże się, że nie, nasz cytat będzie wtedy niezawinionym naruszeniem prawa). Właściwie zgodę twórcy należałoby uzyskać każdorazowo, często jednak nie jest to możliwe, stąd przyjmuje się, że jeśli utwór raz został już rozpowszechniony, ta zgoda zaistniała. Oczywiście cytując należy podać autora, źródło i inne informacje na temat cytatu, które pozwolą go „zlokalizować” jako część utworu autorskiego.
Dużo łatwiejsze jest określenie zasad w przypadku prasy papierowej, telewizji i radia. Internet wciąż pozostaje niejako „szarą strefą”, co nie oznacza, oczywiście, że są tam dozwolone rzeczy, które w innych mediach uznawane są za karalne. Niełatwe jest natomiast określenie granic pewnych definicji, zwłaszcza jeśli chodzi o reporterskie strony internetowe, czy wirtualne wydania gazet. Czy jest to jeszcze prasa, czy już nie? Z takim pytaniem wciąż jeszcze się zmagamy. Prawo prasowe nie wskazuje odpowiedzi wprost. Ustawa o prawie autorskim z kolei wskazuje, że przepisy dotyczące publikacji i rozpowszechniania utworów stosuje się również do udostępniania ich „w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym”, czyli w Internecie.
Dość popularna jest opinia, że internetowe wydania gazet, których treść jest taka sama jak wydania papierowe, powinny być traktowane tak, jak prasa papierowa. Rodzi to jednak problemy natury czysto technicznej. Oznaczałoby to bowiem, że strony internetowe również podlegają prawu prasowemu, w którym zawierają się przepisy dotyczące np. przeprosin, czy sprostowań. Przepisy te są stosunkowo ścisłe, określające format, miejsce w gazecie a nawet czcionkę, jaka powinna być użyta do takiego sprostowania. Z redakcyjnego punktu widzenia nie wszystkie z tych kryteriów mogłyby być spełnione w przypadku wydania internetowego. Również kwestie korespondencji od czytelników przysporzyłyby tu problemów, jako, że tę funkcję w wypadku gazet internetowych pełnią sekcje komentarzy i fora internetowe, często żyjące własnym życiem. Prawo polskie wciąż jeszcze nie jest dostosowane do medium, jakim jest Internet i brakuje elementów, które pomogłyby jasno określić pewne kwestie, stąd spory rozstrzygane są przez sądy indywidualnie.

Utwory w Internecie

Powyższe stwierdzenie, nie oznacza, że działalność w Internecie jest wyłączona z przepisów o prawie autorskim. Wręcz przeciwnie, wymaga szczególnej uwagi, ze względu na łatwość kopiowania i rozpowszechniania wszystkiego, co tylko znajdziemy. Niemal każdy materiał da się obecnie przesłać dalej jednym przyciskiem „Udostępnij” a smartfony i tablety dają nam możliwość przekazania dalej znalezionego utworu na wiele różnych sposobów - mailem, platformami społecznościowymi, komunikatorami… Tym bardziej więc należy mieć na uwadze prawa autorskie, by bezmyślnie ich nie naruszyć.
Koniecznie należy pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim to, że dany utwór jest gdzieś udostępniony, nie oznacza, że można go skopiować, nawet jeśli twórca nie zabezpieczył go przed kopiowaniem. Zdarza się, że twórca zgadza się na dalsze kopiowanie utworu, powinno to być jednak wyraźnie zaznaczone, by uniknąć wątpliwości.
Internet pełen jest krótkich, drobnych form artystycznych, krótkich tekstów, obrazków, układów znaków, czy emotikon, które są przecież powszechnie dostępne. Tego typu manifestacje mogą budzić wątpliwości - czy to już utwór? Głównym kryterium, które możemy tu brać pod uwagę może być indywidualizm autora. Wypowiedzi noszące znamiona czyjejś konkretnej, indywidualnej twórczości, powinny być chronione.
Nie tylko treść strony internetowej, ale także jej układ graficzny czy użyte kolory podlegają ochronie. Ilość możliwych kombinacji układu strony jest skończona, jednak bywa, że dwie lub więcej stron są do siebie łudząco podobne. W przypadku ewentualnego sporu, autor oryginalnej strony mógłby zażądać odszkodowania za złamanie praw autorskich.

Jeśli kiedykolwiek masz wątpliwości, czy coś jest chronione prawami autorskimi lub w jaki sposób można to przekazać dalej - poszukaj rzetelnych informacji, sprawdź podobne przypadki, spytaj eksperta. Nie warto ryzykować późniejszych problemów przez decyzję podjętą przez niedoinformowanie. Ostatecznie - nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania.